Główny bohater i narrator powieści "Barcelona Jazz Club" - czarnoskóry Amerykanin Eric „Dutch” Heinrichs - swego czasu był znanym pianistą jazzowym. Ale to już przeszłość. Teraz jest "Latającym Holendrem", ściganym przez gangstera Nicka Pappalardo, któremu się mocno naraził. W obawie o swoje życie zbiegł do Europy, ale po kilku latach spędzonych w Paryżu znów musi uciekać. Z cudzym paszportem wyjeżdża do Barcelony. Jest rok 1959. Izolowana od świata Hiszpania pod rządami Franco wydaje się bezpiecznym schronieniem przed mafią. Ale czy na pewno? "Dutch" zawiera znajomość z inwalidą wojennym Bernabé i zakochuje się w Celii - kobiecie spotkanej w klubie jazzowym. I zostaje wplątany w sieć intryg, działania antyfaszystowskiego podziemia i pospolitych przestępców, a nawet w morderstwo.
Xavier B. Fernández napisał powieść sensacyjno-obyczajową z elementami romansu i kryminału, z wątkami polityczno-historycznymi. Nieźle się ten koktajl czyta. Wydawca zwraca uwagę na podobieństwo klimatu do twórczości Remarque'a, Chandlera, Grahama Greene'a i Juana Marsé. Muszę przyznać, że coś jest na rzeczy.
16.02.2015
13.02.2015
Mariusz Czubaj - "21:37"
Wiosną 2007 roku w pobliżu Centrum Olimpijskiego w Warszawie znaleziono zwłoki dwóch młodych mężczyzn. Na głowach mieli torby foliowe z namalowanymi szminką różowymi trójkątami i liczbami "21" i "37". Denaci byli klerykami z żoliborskiego seminarium i, jak się okazuje, gejami. A o godzinie 21:37 zmarł Jan Paweł II. Te okoliczności sprawiają, że na pomoc w tak delikatnej sprawie wezwano z Katowic profilera Rudolfa Heinza.
"21:37" to pierwsza samodzielna powieść Mariusza Czubaja i zarazem początek serii o Heinzu. Moim zdaniem znacznie lepsza od napisanej wspólnie z Markiem Krajewskim "Alei samobójców".
"21:37" to pierwsza samodzielna powieść Mariusza Czubaja i zarazem początek serii o Heinzu. Moim zdaniem znacznie lepsza od napisanej wspólnie z Markiem Krajewskim "Alei samobójców".
Etykiety:
"21:37",
Mariusz Czubaj,
powieść kryminalna,
Rudolf Heinz
11.02.2015
Håkan Nesser - "Punkt Borkmanna"
"Punkt Borkmanna" to druga z kolei powieść Håkana Nessera z cyklu o Van Veeterenie. Akcja toczy się w fikcyjnym, nienazwanym kraju, który ma pewne cechy Skandynawii, Holandii, Niemiec i Polski. Tytuł odnosi się do takiego momentu w śledztwie, kiedy policja dysponuje już wszystkimi potrzebnymi informacjami, aby rozwiązać sprawę, trzeba je tylko przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Co też komisarz robi, ku zaskoczeniu współpracowników i czytelnika.
Etykiety:
"Punkt Borkmanna",
Håkan Nesser,
powieść kryminalna,
Van Veeteren
9.02.2015
Dorota Wodecka - "Polonez na polu minowym"
Do lektury "Poloneza na polu minowym" zachęcił mnie tytuł, ale przede wszystkim informacja na okładce:
Ta książka nie powstałaby, gdyby Eustachy Rylski nie napisał do premiera Donalda Tuska e-maila z diagnozą naszego państwa: rozchwianego, neurotycznego, represyjnego wobec jednostki i rejterującego przed tłumem. List wrócił do niego bez odpowiedzi. Wtedy Dorota Wodecka postanowiła przepytać pisarzy o kondycję Polski i Polaków.
Dorota Wodecka przeprowadziła wywiady z 15 pisarzami. Jej rozmówcami byli: Bator, Karpowicz, Kolski, Krall, Kuczok, Ostachowicz, Piątek, Pilot, Rudnicki, Rylski, Sieniewicz, Tulli, Twardoch i Varga. Mówili o polskiej historii i obecnej kondycji państwa, o społeczeństwie, patriotyzmie, również lokalnym, o naszych wadach i kompleksach, korzeniach i tożsamości narodowej. Obok wypowiedzi na temat polityki, nierzadko ostrych i radykalnych, są tu też bardzo osobiste wspomnienia i refleksje, zależnie od osobowości i temperamentu wywiadowanych. Przeczytałam z dużym zainteresowaniem i zamierzam zapoznać się z twórczością niektórych autorów.
Ta książka nie powstałaby, gdyby Eustachy Rylski nie napisał do premiera Donalda Tuska e-maila z diagnozą naszego państwa: rozchwianego, neurotycznego, represyjnego wobec jednostki i rejterującego przed tłumem. List wrócił do niego bez odpowiedzi. Wtedy Dorota Wodecka postanowiła przepytać pisarzy o kondycję Polski i Polaków.
Dorota Wodecka przeprowadziła wywiady z 15 pisarzami. Jej rozmówcami byli: Bator, Karpowicz, Kolski, Krall, Kuczok, Ostachowicz, Piątek, Pilot, Rudnicki, Rylski, Sieniewicz, Tulli, Twardoch i Varga. Mówili o polskiej historii i obecnej kondycji państwa, o społeczeństwie, patriotyzmie, również lokalnym, o naszych wadach i kompleksach, korzeniach i tożsamości narodowej. Obok wypowiedzi na temat polityki, nierzadko ostrych i radykalnych, są tu też bardzo osobiste wspomnienia i refleksje, zależnie od osobowości i temperamentu wywiadowanych. Przeczytałam z dużym zainteresowaniem i zamierzam zapoznać się z twórczością niektórych autorów.
Etykiety:
"Polonez na polu minowym",
Dorota Wodecka,
pisarze polscy,
wywiady
5.02.2015
Szymon Hołownia - "Kościół dla średnio zaawansowanych"
"Kościół dla średnio zaawansowanych" to mini kompendium wiedzy o kościele katolickim. Książka ma formę leksykonu z hasłami odnoszącymi się do doktryny, liturgii, instytucji kościelnych, ale i obyczajowości - od "Aniołka automatycznego" po "Żywy różaniec". Szymon Hołownia posługuje się prostym, przystępnym językiem, informacje przeplata anegdotami. Ciut przypomina niegdysiejsze Alfabety Kisiela, Urbana i innych. Może aż nazbyt to lekkie i powierzchowne, ale, jak sam autor pisze we wstępie to książka "dla tych, którzy z Kościołem mają do czynienia od święta, ale wciąż są go ciekawi.[...] Ta książka żadną miarą nie jest specjalistyczna”.
2.02.2015
María Dueñas - "Krawcowa z Madrytu"
Debiutancka powieść Maríi Dueñas, która stała się międzynarodowym bestsellerem.W Hiszpanii na jej podstawie nakręcono serial telewizyjny.
Zaczyna się jak kiepski romans o ubogiej dziewczynie uwiedzionej przez bogatego panicza. Sira, tytułowa bohaterka i narratorka, planuje ślub ze skromnym urzędnikiem, ale traci głowę dla przypadkowo poznanego mężczyzny. Tuż przed wybuchem wojny domowej wyjeżdża z nim do Maroka. Tu się zaczyna robić ciekawiej: kochanek okazuje się hochsztaplerem, okrada ją i porzuca z długami i policją na karku. Dziewczynie udaje się wykaraskać z kłopotów, otwiera pracownię krawiecką w Tetuanie i szybko zdobywa bogatą klientelę. Po kilku latach, za namową angielskiej przyjaciółki, nawiązuje współpracę z brytyjskim wywiadem. Brytyjczycy obawiają się, że pod naciskiem Niemiec Hiszpania przystąpi do wojny po stronie Osi. Sira wraca do Madrytu, by otworzyć tam atelier mody damskiej i zbierać informacje wśród klientek - żon i flam nazistowskich dygnitarzy.
"Krawcowa z Madrytu" to niezłe czytadło szpiegowsko-przygodowe z elementami romansu ( na szczęście nie ma ich zbyt wiele). Ale ma też walory poznawcze: dostarcza nieco informacji o wydarzeniach i postaciach historycznych w Polsce mało znanych.
Zaczyna się jak kiepski romans o ubogiej dziewczynie uwiedzionej przez bogatego panicza. Sira, tytułowa bohaterka i narratorka, planuje ślub ze skromnym urzędnikiem, ale traci głowę dla przypadkowo poznanego mężczyzny. Tuż przed wybuchem wojny domowej wyjeżdża z nim do Maroka. Tu się zaczyna robić ciekawiej: kochanek okazuje się hochsztaplerem, okrada ją i porzuca z długami i policją na karku. Dziewczynie udaje się wykaraskać z kłopotów, otwiera pracownię krawiecką w Tetuanie i szybko zdobywa bogatą klientelę. Po kilku latach, za namową angielskiej przyjaciółki, nawiązuje współpracę z brytyjskim wywiadem. Brytyjczycy obawiają się, że pod naciskiem Niemiec Hiszpania przystąpi do wojny po stronie Osi. Sira wraca do Madrytu, by otworzyć tam atelier mody damskiej i zbierać informacje wśród klientek - żon i flam nazistowskich dygnitarzy.
"Krawcowa z Madrytu" to niezłe czytadło szpiegowsko-przygodowe z elementami romansu ( na szczęście nie ma ich zbyt wiele). Ale ma też walory poznawcze: dostarcza nieco informacji o wydarzeniach i postaciach historycznych w Polsce mało znanych.
Etykiety:
"Krawcowa z Madrytu",
Hiszpania,
María Dueñas,
powieść szpiegowska,
romans
31.01.2015
Wielkie Forumowe Wyzwanie Czytelnicze
Jutro na Forum Książki rusza Wielkie Forumowe Wyzwanie Czytelnicze, które potrwa od 1 lutego 2015 r. do 31 stycznia 2016 r.
Jego celem jest „odhaczenie” jak największej liczby punktów z podanej listy (jest ich aż 186!), przy czym jedną książkę można zaliczyć do dwóch, a nawet trzech - ale nie więcej - kategorii .
Nigdy nie uczestniczyłam w żadnych wyzwaniach, bo nie lubię, kiedy ktoś mi dyktuje, co mam czytać.W tym postanowiłam wziąć udział, bo jest luźne, rozrzut kategorii duży i nie ma obowiązku zaliczenia wszystkich. Nie zamierzam się z nikim ścigać, ani spinać, żeby odfajkować jak najwięcej punktów (wszystkich chyba nikomu się nie uda - a może nie doceniam koleżanek i kolegów?). Chcę po prostu sprawdzić, jak się moje lektury mają do zaproponowanej listy. A może natchnie mnie, żeby sięgnąć po książki, które mnie dotąd nie nęciły.
Nigdy nie uczestniczyłam w żadnych wyzwaniach, bo nie lubię, kiedy ktoś mi dyktuje, co mam czytać.W tym postanowiłam wziąć udział, bo jest luźne, rozrzut kategorii duży i nie ma obowiązku zaliczenia wszystkich. Nie zamierzam się z nikim ścigać, ani spinać, żeby odfajkować jak najwięcej punktów (wszystkich chyba nikomu się nie uda - a może nie doceniam koleżanek i kolegów?). Chcę po prostu sprawdzić, jak się moje lektury mają do zaproponowanej listy. A może natchnie mnie, żeby sięgnąć po książki, które mnie dotąd nie nęciły.
24.01.2015
Marcin Wroński - "Kwestja krwi"
Najnowsza powieść Marcina Wrońskiego o komisarzu Maciejewskim - siódma z kolei, choć opowiada o jego pierwszej sprawie.
Świeżo upieczony aspirant dostaje przydział do Zamościa, gdzie zajmuje się głównie robotą papierkową. Szansę poprowadzenia śledztwa dostaje, gdy rejent Bolesław Lesman zgłasza zaginięcie gimnazjalistki i odnosi na policję jej zakrwawioną rękawiczkę. Zyga zaczyna rozpytywać o dziewczynę w szkole i na stancji, składa też wizytę w posiadłości jej ojca. Niedługo potem ktoś włamuje się do kancelarii notariusza i rozpruwa sejf.
Akcja powieści toczy się w 1926 roku, wybiega też do lat 30' i 50'. Autor wykorzystuje w fabule autentyczne wydarzenia, ale swobodnie je interpretuje i nie trzyma się ściśle chronologii. Oprócz Leśmiana napomyka też o innym poecie - futuryście Stanisławie Młodożeńcu, również przez pewien czas związanym z Zamościem.
"Kwestja krwi" to taki sobie kryminał, nieźle się czyta, ale najwięcej przyjemności dostarczyła mi wędrówka z bohaterem po znanych okolicach: zamojskiej starówce i Majdanie Sopockim, gdzie Wroński umieścił majątek ziemski Horobudy. Natomiast Maciejewski bardzo krytycznie ocenia "Padwę Północy" i nie może się doczekać przeniesienia do rodzinnego Lublina.
Świeżo upieczony aspirant dostaje przydział do Zamościa, gdzie zajmuje się głównie robotą papierkową. Szansę poprowadzenia śledztwa dostaje, gdy rejent Bolesław Lesman zgłasza zaginięcie gimnazjalistki i odnosi na policję jej zakrwawioną rękawiczkę. Zyga zaczyna rozpytywać o dziewczynę w szkole i na stancji, składa też wizytę w posiadłości jej ojca. Niedługo potem ktoś włamuje się do kancelarii notariusza i rozpruwa sejf.
Akcja powieści toczy się w 1926 roku, wybiega też do lat 30' i 50'. Autor wykorzystuje w fabule autentyczne wydarzenia, ale swobodnie je interpretuje i nie trzyma się ściśle chronologii. Oprócz Leśmiana napomyka też o innym poecie - futuryście Stanisławie Młodożeńcu, również przez pewien czas związanym z Zamościem.
"Kwestja krwi" to taki sobie kryminał, nieźle się czyta, ale najwięcej przyjemności dostarczyła mi wędrówka z bohaterem po znanych okolicach: zamojskiej starówce i Majdanie Sopockim, gdzie Wroński umieścił majątek ziemski Horobudy. Natomiast Maciejewski bardzo krytycznie ocenia "Padwę Północy" i nie może się doczekać przeniesienia do rodzinnego Lublina.
Etykiety:
"Kwestja krwi",
komisarz Maciejewski,
Marcin Wroński,
powieść kryminalna,
Zamość
19.01.2015
Marek Krajewski - "Władca liczb"
Po tę powieść sięgnęłam z dawnego sentymentu do Marka Krajewskiego, bo książki z Popielskim w roli głównej to już nie to, co seria o Breslau. Nie mam przekonania ani do bohatera, ani do kryminałów, w których morderca wybiera ofiary według jakiegoś symbolicznego i/ lub matematycznego klucza. A z taką zagadką mierzy się Popielski w tej książce.
Trzy osoby utopiły się w rzece po uprzednim zażyciu trucizny. Nie miały ze sobą nic wspólnego. Nie miały też powodu, by popełnić samobójstwo. Pewien ekscentryczny, albo wręcz szalony matematyk twierdzi, że zmusił je do tego demon Belmispar - "Władca liczb". Popielski w ramach prywatnego śledztwa usiłuje dociec prawdy. A przy okazji, na stare lata, płodzi syna. Akcja toczy się we Wrocławiu w 1956 roku z przeskokami do lat 70' i XXI wieku, kiedy to ów syn doprowadza do końca dzieło ojca.
Książka wydaje mi się wydumana i wysilona, jakby autor napotykał opór przy pisaniu. A czytelnik przy lekturze - brakowało mi napięcia i nie potrafiłam się dłużej skupić na fabule.
Trzy osoby utopiły się w rzece po uprzednim zażyciu trucizny. Nie miały ze sobą nic wspólnego. Nie miały też powodu, by popełnić samobójstwo. Pewien ekscentryczny, albo wręcz szalony matematyk twierdzi, że zmusił je do tego demon Belmispar - "Władca liczb". Popielski w ramach prywatnego śledztwa usiłuje dociec prawdy. A przy okazji, na stare lata, płodzi syna. Akcja toczy się we Wrocławiu w 1956 roku z przeskokami do lat 70' i XXI wieku, kiedy to ów syn doprowadza do końca dzieło ojca.
Książka wydaje mi się wydumana i wysilona, jakby autor napotykał opór przy pisaniu. A czytelnik przy lekturze - brakowało mi napięcia i nie potrafiłam się dłużej skupić na fabule.
Etykiety:
"Władca liczb",
Marek Krajewski,
Popielski,
powieść kryminalna
16.01.2015
Pierre Lemaitre - "Do zobaczenia w zaświatach"
Pierre'a Lemaitre'a znałam dotąd jako autora znakomitych kryminałów i thrillerów, szarpiących nerwy czytelnika i zaskakujących nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Takich atrakcji nie brakuje i w tej powieści, choć nie należy do gatunku prozy sensacyjnej. Pisarz podjął w niej temat I wojny światowej przed setną rocznicą jej wybuchu. Zrobił to we właściwym sobie drapieżnym stylu, przepojonym cynizmem i ironią, pokazując, jak po zakończeniu wielkiej wojny Francja potraktowała swoich bohaterów.
Główni protagoniści to dwaj żołnierze - jeden o włos uniknął śmierci i żyje w ciągłym strachu, drugi został potwornie okaleczony - oraz oficer - kanalia, zmierzający po swoją fortunę dosłownie po trupach. Interesująco ukazane są też postacie z drugiego planu, zwłaszcza pewien sfrustrowany urzędnik państwowy.
Akcja rozwija się wokół afery (autentycznej) z ekshumacją poległych i ponownym pochówkiem na nowych wojskowych cmentarzach oraz przekrętu (fikcyjnego, ale prawdopodobnego) z budową pomników ku czci bohaterów.
"Do zobaczenia w zaświatach" uhonorowano Grand Prix Nagrody Goncourtów 2013. Nie sugeruję się nagrodami literackimi w wyborze lektur, ale tę książkę warto przeczytać.
Główni protagoniści to dwaj żołnierze - jeden o włos uniknął śmierci i żyje w ciągłym strachu, drugi został potwornie okaleczony - oraz oficer - kanalia, zmierzający po swoją fortunę dosłownie po trupach. Interesująco ukazane są też postacie z drugiego planu, zwłaszcza pewien sfrustrowany urzędnik państwowy.
Akcja rozwija się wokół afery (autentycznej) z ekshumacją poległych i ponownym pochówkiem na nowych wojskowych cmentarzach oraz przekrętu (fikcyjnego, ale prawdopodobnego) z budową pomników ku czci bohaterów.
"Do zobaczenia w zaświatach" uhonorowano Grand Prix Nagrody Goncourtów 2013. Nie sugeruję się nagrodami literackimi w wyborze lektur, ale tę książkę warto przeczytać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










