23.02.2011

Elisabeth Dored - "Kochałam Tyberiusza"

"Kochałam Tyberiusza" to powieść historyczna, której bohaterką i narratorką jest Julia, jedyna córka cesarza Oktawiana Augusta. Elisabeth Dored podważa dotychczasowe opinie historyków na temat tej postaci i przedstawia odmienną wizję, moim zdaniem bardzo przekonującą.
Według norweskiej pisarki Julię, zesłaną na dożywotnie wygnanie za rozpustę, oszkalowano - podobnie jak ofiary współczesnych reżimów. W jej ujęciu Julia to nie żadna nimfomanka okrywająca hańbą rodzinę cesarską, tylko zwyczajna kobieta, która na swoje nieszczęście miała za ojca Oktawiana, a Liwię za macochę i teściową.
Odebrana w dzieciństwie matce (z którą cezar rozwiódł się tuż po urodzeniu córki), trzykrotnie wydawana za mąż zgodnie z interesami politycznymi ojca, w końcu skazana na wygnanie i zapomnienie, zaznała wiele goryczy, w tym śmierć dwóch mężów i dzieci.
Liwia w powieści Dored jest równie przerażająca jak u Gravesa, za to zmienił się obraz Oktawiana Augusta, zwykle przedstawianego w pozytywnym świetle. To człowiek zimny i wyrachowany, bez skrupułów usuwa z drogi wszystkich, którzy mogli zagrozić jego władzy.
Książka ciekawa, dobrze napisana, stylem przypomina trochę powieści Miki Waltariego.

20.02.2011

Henning Mankell - "Niespokojny człowiek"

"Niespokojny człowiek" to książka, która ostatecznie zamyka cykl kryminałów o Kurcie Wallanderze.

Komisarz przeprowadza się z Ystad do podmiejskiego domu nad morzem i kupuje psa, o czym od dawna marzył. Zostaje dziadkiem. Starzeje się i podupada na zdrowiu. Zaczyna myśleć o emeryturze i przekazaniu pałeczki córce, która poszła w jego ślady i też jest policjantką. Ale zanim to nastąpi poprowadzi jeszcze śledztwo w sprawie teścia Lindy, który wyszedł z domu i zaginął bez wieści.

Hakan von Enke, emerytowany oficer marynarki wojennej, niedługo przed swym zniknięciem opowiedział mu o zdarzeniu sprzed 20 lat. Na szwedzkich wodach terytorialnych zauważono wówczas niezidentyfikowaną łódź podwodną. Okręty wojenne chciały zmusić obcą jednostkę do wynurzenia, ale niespodziewanie nadszedł rozkaz, by pozwolić jej odpłynąć. Komandorowi ta sprawa nie dawała spokoju, łączył ją z pogłoskami o agencie obcego wywiadu, który miał jakoby przeniknąć do szwedzkich sił zbrojnych. Podobno był już blisko rozwiązania zagadki, gdy przepadł bez śladu.

Opowiedziana przez Mankella historia szpiegowska mnie nie przekonała. Nie napiszę, dlaczego, bo musiałabym za dużo ujawnić. Mimo to "Niespokojny człowiek" podobał mi się, chociaż podziałał przygnębiająco. Dużo się w nim mówi o starości, śmierci, przemijaniu. Wallander przeprowadza życiowy obrachunek, żegna się z ludźmi, z którymi pracował i kobietami, które kochał. A czytelnicy żegnają się z ulubionym bohaterem.

06.02.2011

Marion Zimmer Bradley - "Mgły Avalonu"

Legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu zainspirowały wiele dzieł literackich i filmowych. Twórcy kolejnych wersji interpretowali je po swojemu, inaczej rozkładając akcenty. Ale najczęściej obowiązywał punkt widzenia męski i chrześcijański. Marion Zimmer Bradley opowiedziała je na nowo z perspektywy kobiecej i pogańskiej. Główną bohaterką uczyniła Morgianę, przyrodnią siostrę Artura. Zwykle przedstawiana jako zła czarownica (Morgan le Fay) tu jest znacznie ciekawszą, złożoną postacią. Jako kapłanka Bogini wychowana w Avalonie nie może się pogodzić z ekspansją chrześcijaństwa wypierającego dawne wierzenia. Występuje przeciwko bratu, który całkowicie ulega żonie dewotce i księżom, a przecież to Pani Jeziora zawdzięcza koronę i miecz Excalibur.
Dla Morgiany nowa religia, która gloryfikuje dziewictwo, potępia seks, a kobiety uważa za istoty grzeszne i z gruntu zepsute jest nie do przyjęcia, bo deprecjonuje samo życie i naturę, a więc to, co ona czci. Nie zamierza jednak nikogo odwodzić od jego wiary, sprzeciwia się tylko narzucaniu jej innym. Bo wszyscy Bogowie są jednym Bogiem. (...) I każdy ma swą własną prawdę i własnego Boga w sercu.
Niektórzy katolicy mogą mieć problem z tą powieścią (skoro Harry'ego Pottera oskarżano o satanizm...), ale moim zdaniem nie jest ona antychrześcijańska, co najwyżej antyklerykalna. Księży i neofitów przedstawia jako fanatyków, hipokrytów i nieuków.
"Mgły Avalonu" to sugestywna wizja Brytanii w momencie zmian dziejowych: najazdu Saksonów, tworzenia się nowego społeczeństwa, zanikania dawnych kultów. A zarazem saga rodzinna, przez którą przewija się korowód barwnych postaci. Zawiera w sobie magię i nastrój, który udziela się czytelnikowi.
Nie jest to lektura jednorazowego użytku, którą się natychmiast zapomina. Zaczęłam ją na nowo kartkować tuż po przeczytaniu i pewnie jeszcze do niej wrócę.

PS. Od dawna chodziła za mną ta książka, ale była nie do zdobycia (wyjątkiem Allegro - tam się pojawiała, po zaporowych cenach). Na szczęście po kilkunastu latach zdecydowano się ją wznowić. Co niezwykłe przy dzisiejszych praktykach wydawniczych - za umiarkowaną cenę, w jednym tomie. Przez co książka jest dość nieporęczna w obsłudze: 1350 stron w twardej oprawie, ciężko (dosłownie!) zabrać ją w podróż a nawet czytać do poduszki.