Pierre'a Lemaitre'a znałam dotąd jako autora znakomitych kryminałów i thrillerów, szarpiących nerwy czytelnika i zaskakujących nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Takich atrakcji nie brakuje i w tej powieści, choć nie należy do gatunku prozy sensacyjnej. Pisarz podjął w niej temat I wojny światowej przed setną rocznicą jej wybuchu. Zrobił to we właściwym sobie drapieżnym stylu, przepojonym cynizmem i ironią, pokazując, jak po zakończeniu wielkiej wojny Francja potraktowała swoich bohaterów.
Główni protagoniści to dwaj żołnierze - jeden o włos uniknął śmierci i żyje w ciągłym strachu, drugi został potwornie okaleczony - oraz oficer - kanalia, zmierzający po swoją fortunę dosłownie po trupach. Interesująco ukazane są też postacie z drugiego planu, zwłaszcza pewien sfrustrowany urzędnik państwowy.
Akcja rozwija się wokół afery (autentycznej) z ekshumacją poległych i ponownym pochówkiem na nowych wojskowych cmentarzach oraz przekrętu (fikcyjnego, ale prawdopodobnego) z budową pomników ku czci bohaterów.
"Do zobaczenia w zaświatach" uhonorowano Grand Prix Nagrody Goncourtów 2013. Nie sugeruję się nagrodami literackimi w wyborze lektur, ale tę książkę warto przeczytać.
16.01.2015
13.01.2015
Mariusz Czubaj - "Zanim znowu zabiję"
Kolejna powieść Mariusza Czubaja z komisarzem Rudolfem Heinzem. Tym razem akcja toczy się wokół piłki nożnej, w środowisku byłych zawodników, trenerów i działaczy. Tuż po katastrofie smoleńskiej i w czasie przygotowań do Euro 2012. Punktem wyjścia jest samobójstwo piłkarza kadry narodowej. Do Katowic przybywa ojciec głównego bohatera, niewidziany przez niego od dzieciństwa, kiedy to wyjechał na stałe do Niemiec. Prosi syna o pomoc w wyjaśnieniu, co popchnęło Jacka Kosa do desperackiego kroku. Heinz, mimo zadawnionej niechęci do ojca, zgadza się przyjrzeć sprawie. Przy okazji wychodzą na jaw nowe fakty dotyczące niewyjaśnionych zabójstw młodych chłopców, jakie miały miejsce przed laty w różnych częściach kraju. W liście pozostawionym przy zwłokach morderca napisał: "Zanim znowu zabiję"..
Etykiety:
"Zanim znowu zabiję",
Mariusz Czubaj,
powieść kryminalna,
Rudolf Heinz
9.01.2015
Mariusz Czubaj - "Kołysanka dla mordercy"
Druga z cyklu książek Mariusza Czubaja o policyjnym profilerze Rudolfie Heinzu, na którą natrafiłam nie przeczytawszy pierwszej. Zamierzam nadrobić to zaniedbanie.
Seryjny zabójca uśmierca bezdomnych zastrzykiem w serce, a następnie odcina im dłonie. Heinza wzywają z Katowic do Warszawy, by pomógł w śledztwie. Sprawa wydaje się łączyć z tajemniczym zgonem pewnego przedsiębiorcy. Przed laty zatrudniał on imigrantki ze wschodniej Europy, a jedna z nich padła ofiarą gwałtu. "Kołysanka dla mordercy" to sprawnie napisana powieść, w której przeplata się kilka wątków, również ten dotyczący życia prywatnego głównego bohatera. Sporo w nim obserwacji obyczajowych, ale mniej publicystyki i utyskiwań na polskie realia niż u Zygmunta Miłoszewskiego, z którym może powalczyć o tytuł najlepszego na naszym gruncie współczesnego autora kryminałów.
Seryjny zabójca uśmierca bezdomnych zastrzykiem w serce, a następnie odcina im dłonie. Heinza wzywają z Katowic do Warszawy, by pomógł w śledztwie. Sprawa wydaje się łączyć z tajemniczym zgonem pewnego przedsiębiorcy. Przed laty zatrudniał on imigrantki ze wschodniej Europy, a jedna z nich padła ofiarą gwałtu. "Kołysanka dla mordercy" to sprawnie napisana powieść, w której przeplata się kilka wątków, również ten dotyczący życia prywatnego głównego bohatera. Sporo w nim obserwacji obyczajowych, ale mniej publicystyki i utyskiwań na polskie realia niż u Zygmunta Miłoszewskiego, z którym może powalczyć o tytuł najlepszego na naszym gruncie współczesnego autora kryminałów.
5.01.2015
Leif GW Persson - "Nos Pinokia"
Trzecia powieść Leifa GW Perssona z inspektorem Evertem Bäckströmem w roli głównej.
Jaki może być związek między doniesieniem o zaniedbywaniu królika, zgłoszeniem przez świadka pobicia mężczyzny przed pałacem królewskim (czemu ofiara napaści stanowczo zaprzecza) i zabójstwem adwokata - (nie)sławnego obrońcy najgorszych bandziorów? Zdaniem inspektora - żaden. Według jego młodej podwładnej trzy tak niecodzienne zdarzenia następujące niemal jednocześnie muszą się ze sobą łączyć. Okaże się, kto miał rację.
Bäckström to dość nietypowy glina jak na bohatera powieści kryminalnej: obleśny, cyniczny, skorumpowany i zakłamany, obibok, ksenofob, homofob i seksista. A przy tym wszystkim zadziwiająco skuteczny. Jego poczynania i towarzyszące im myśli potrafią rozśmieszyć do łez.
"Nos Pinokia" jest może ciut przydługi, ale wciąga i dobrze się czyta.
Jaki może być związek między doniesieniem o zaniedbywaniu królika, zgłoszeniem przez świadka pobicia mężczyzny przed pałacem królewskim (czemu ofiara napaści stanowczo zaprzecza) i zabójstwem adwokata - (nie)sławnego obrońcy najgorszych bandziorów? Zdaniem inspektora - żaden. Według jego młodej podwładnej trzy tak niecodzienne zdarzenia następujące niemal jednocześnie muszą się ze sobą łączyć. Okaże się, kto miał rację.
Bäckström to dość nietypowy glina jak na bohatera powieści kryminalnej: obleśny, cyniczny, skorumpowany i zakłamany, obibok, ksenofob, homofob i seksista. A przy tym wszystkim zadziwiająco skuteczny. Jego poczynania i towarzyszące im myśli potrafią rozśmieszyć do łez.
"Nos Pinokia" jest może ciut przydługi, ale wciąga i dobrze się czyta.
Etykiety:
"Nos Pinokia",
Evert Bäckström,
Leif GW Persson,
powieść kryminalna
2.01.2015
Z nowym rokiem
Po dwuletniej przerwie zdecydowałam podjąć jeszcze jedną próbę reanimacji bloga - skoro, mimo mojej inercji, nadal jest w sieci i nawet jakieś komentarze się pojawiają. Zobaczymy, jak długo wytrwam w tym postanowieniu...
13.12.2012
John Lawrence Reynolds - "Ludzie z cienia"
Pelny tytuł książki brzmi: "Ludzie z cienia. Historia tajnych stowarzyszeń". Autor przedstawia w niej przeróżne sekretne organizacje, zarówno dawne, jak i obecnie istniejące. Opisuje historie ich powstania, struktury, rytuały i obrzędy inicjacyjne, tajne znaki, przypisywane im lub rzeczywiste wpływy. Wspomina o teoriach spiskowych i stara się oddzielić prawdę od fikcji. Wśród wymienionych stowarzyszeń nie mogło, oczywiście, zabraknąć masonerii, iluminatów i różokrzyżowców, ale pojawiają się też organizacje przestępcze - mafia, yakuza i triady - oraz sekty religijne.
Jak widać, John Lawrence Reynolds zakroił temat szeroko, ale potraktował go pobieżnie - książka liczy zaledwie 250 stron. Jest przy tym wyraźnie amerykańsko centryczna, autor skupia się np.na działalności lóż masońskich i cosa nostra w USA; reszta świata znacznie mniej go obchodzi.
Dla mnie najbardziej interesujący był rozdział poświęcony Skull and Bones - ekskluzywnemu studenckiemu bractwu z uniwersytetu Yale. Wśród jego członków znaleźć można prominentne postaci ze sfer polityki i biznesu, m.in. trzy pokolenia Bushów. Jeśli do tego dodać powiązania tej organizacji z nazistami i z CIA, to się człowiek zaczyna zastanawiać, czy aby wszystkie teorie spiskowe są wyssane z palca.
Jak widać, John Lawrence Reynolds zakroił temat szeroko, ale potraktował go pobieżnie - książka liczy zaledwie 250 stron. Jest przy tym wyraźnie amerykańsko centryczna, autor skupia się np.na działalności lóż masońskich i cosa nostra w USA; reszta świata znacznie mniej go obchodzi.
Dla mnie najbardziej interesujący był rozdział poświęcony Skull and Bones - ekskluzywnemu studenckiemu bractwu z uniwersytetu Yale. Wśród jego członków znaleźć można prominentne postaci ze sfer polityki i biznesu, m.in. trzy pokolenia Bushów. Jeśli do tego dodać powiązania tej organizacji z nazistami i z CIA, to się człowiek zaczyna zastanawiać, czy aby wszystkie teorie spiskowe są wyssane z palca.
18.09.2012
Jerzy Siewierski - "Panią naszą upiory udusiły"
Perełka, którą wygrzebałam w stosie starych kryminałów, takich
kieszonkowych, z serii z jamnikiem lub kluczykiem. Tytuł mnie
zafrapował, a i początek zapowiadał niezłą rozrywkę.
Rzecz się dzieje za czasów Stanisława Augusta na Mazowszu, gdzieś między Warszawą a Płockiem. Młody kadet Szkoły Rycerskiej zajeżdża do dworu swego stryja i opiekuna niczym Tadeusz do Soplicowa. Nie zastaje gospodarza, a domownicy i służba witają go straszną nowiną: "Panią naszą upiory udusiły" i wywlekły przez komin. Panicz, kształcony w duchu Oświecenia racjonalista, nie daje wiary ludowym zabobonom i zarządza poszukiwania stryjenki, a następnie stara się dociec, kto pozbawił ją życia. Tymczasem dochodzi do kolejnego morderstwa, a on sam staje się celem ataków tajemniczego zbrodniarza.
Jerzy Siewierski napisał tę powieść w formie relacji głównego bohatera. Jest to rzekomo publikacja rękopisu odnalezionego przypadkiem po 200 latach, który, niestety, nie zachował się w całości, stąd luki w narracji. Stylizacja językowa nie utrudnia odbioru książki, a wraz z przytoczonymi przyśpiewkami dodaje jej charakteru, przede wszystkim komizmu. Bardzo przyjemnie mi się czytało, czego nie mogę powiedzieć o większości współczesnych polskich kryminałów.
Rzecz się dzieje za czasów Stanisława Augusta na Mazowszu, gdzieś między Warszawą a Płockiem. Młody kadet Szkoły Rycerskiej zajeżdża do dworu swego stryja i opiekuna niczym Tadeusz do Soplicowa. Nie zastaje gospodarza, a domownicy i służba witają go straszną nowiną: "Panią naszą upiory udusiły" i wywlekły przez komin. Panicz, kształcony w duchu Oświecenia racjonalista, nie daje wiary ludowym zabobonom i zarządza poszukiwania stryjenki, a następnie stara się dociec, kto pozbawił ją życia. Tymczasem dochodzi do kolejnego morderstwa, a on sam staje się celem ataków tajemniczego zbrodniarza.
Jerzy Siewierski napisał tę powieść w formie relacji głównego bohatera. Jest to rzekomo publikacja rękopisu odnalezionego przypadkiem po 200 latach, który, niestety, nie zachował się w całości, stąd luki w narracji. Stylizacja językowa nie utrudnia odbioru książki, a wraz z przytoczonymi przyśpiewkami dodaje jej charakteru, przede wszystkim komizmu. Bardzo przyjemnie mi się czytało, czego nie mogę powiedzieć o większości współczesnych polskich kryminałów.
18.05.2012
Taylor Stevens - "Informacjonistka"
Vanessa Munroe, posługująca się również imieniem Michael (i męskim przebraniem), specjalizuje się w zbieraniu informacji. Jej klientami są zazwyczaj organizacje i przedsiębiorcy podejmujący działalność w krajach Trzeciego Świata.Ale kolejne zlecenie jest nietypowe: nafciarz z Teksasu wynajmuje ją, aby odnalazła jego przybraną córkę. Dziewczyna zaginęła przed czterema laty w Afryce i dotychczasowe próby odszukania jej nie przyniosły żadnych rezultatów.Literacki debiut Taylor Stevens stał się bestsellerem i autorka pisze już trzecią książką o przygodach Vanessy Michael Munroe. Jak na mój gust jej bohaterka jest nazbyt genialna i niezniszczalna, wychodzi cało z najgorszych opresji - w stylu "zabili go i uciekł". Bardzo też (powiedziałabym, że za bardzo) przypomina Salander z "Millenium" Larssona. No, i ten tytuł mi zgrzyta... Ale, ogólnie rzecz biorąc, "Informacjonistka" to niezły thriller, z wartką akcją, w którym oprócz sensacji i przygody znajdzie się garść informacji o kilku krajach afrykańskich..
29.10.2011
Andrzej Ziemiański - "Miecz orientu"
Tytuł mnie zmylił - nie tego się spodziewałam. Oczekiwałam fantasy w egzotycznej, blisko- lub dalekowschodniej scenerii, a tu nic z tych rzeczy. Akcja rozgrywa się pod koniec drugiej wojny światowej i/albo tuż po jej zakończeniu. Marek Brener ucieka z obozu jenieckiego, kryje się w litewskich lasach, po czym trafia do kolejnego obozu. Tylko że ten jest jakiś dziwny - przypomina raczej dom wariatów niż łagier. Bohater próbuje się rozeznać w sytuacji, zasięgnąć języka u współwięźniów, ale ciężko mu się z nimi dogadać. Są milkliwi, na pytania odpowiadają wymijająco bądź obsesyjnie drążą swoje ulubione tematy.
Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron miałam już jasność, o co w tym chodzi (w przeciwieństwie do zdezorientowanego Brenera, którego wysiłki przy dochodzeniu do prawdy wypełniają niemal całą powieść) i odechciało mi się dalej czytać. Znużyły mnie nocne eskapady bohatera i dziwaczne postacie w surrealistycznej scenerii prowadzące dialogi na cztery nogi. Resztę przekartkowałam, żeby się upewnić, że moje wnioski były słuszne. I zobaczyć, jak Andrzej Ziemiański zakończył tę rozwleczoną na ponad 300 stron metaforę Polski i Polaków. "Miecz orientu" mogę polecić tylko bardzo wytrwałym czytelnikom, którym jeszcze się ta tematyka nie przejadła.
Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron miałam już jasność, o co w tym chodzi (w przeciwieństwie do zdezorientowanego Brenera, którego wysiłki przy dochodzeniu do prawdy wypełniają niemal całą powieść) i odechciało mi się dalej czytać. Znużyły mnie nocne eskapady bohatera i dziwaczne postacie w surrealistycznej scenerii prowadzące dialogi na cztery nogi. Resztę przekartkowałam, żeby się upewnić, że moje wnioski były słuszne. I zobaczyć, jak Andrzej Ziemiański zakończył tę rozwleczoną na ponad 300 stron metaforę Polski i Polaków. "Miecz orientu" mogę polecić tylko bardzo wytrwałym czytelnikom, którym jeszcze się ta tematyka nie przejadła.
6.10.2011
Enrique Moriel - "Miasto poza czasem"
Na okładce napisano, że Enrique Moriel w niezwykły sposób opowiada historię Barcelony od średniowiecza po współczesność (albo jakoś podobnie) i to mnie skusiło. Rzeczywiście, autor dużo miejsca poświęca dziejom miasta. Pisze o tym, jak rozrastało się poza mury obronne i nawarstwiało, gdy nowe budowle wznoszono na fundamentach starych domów i wyburzano całe kwartały, by zrobić miejsce dla dzielnicy Eixample, a później obiektów olimpijskich. Opisuje oblężenie i ostrzał artyleryjski podczas wojen napoleońskich, strajki i walki uliczne w czasie drugiej republiki i wojny domowej.
Fragmenty odnoszące się do wydarzeń historycznych okazały się najciekawsze i uważam je za największy - wręcz jedyny - walor "Miasta poza czasem" . Bo fabuła, która się kupy nie trzyma, nie jest nim na pewno. Składają się na nią dwa wątki. W pierwszym pewien adwokat próbuje wyjaśnić zagadkową śmierć swojego klienta - milionera, w czym pomaga mu asystentka - piękna, wykształcona, w dodatku wysportowana (ale te jej zalety nie znajdują zastosowania w toku akcji). W drugim tajemniczy osobnik snuje opowieść o swoim życiu, od narodzin w średniowiecznym burdelu po dzień dzisiejszy - albowiem nie jest to zwykły śmiertelnik, tylko wampir czy też inny diabelski pomiot. Oba wątki początkowo biegną równolegle, potem się splatają, ale nic sensownego z tego nie wynika. Zakończenie też trudno uznać za satysfakcjonujące. Są tu jeszcze rozważania o walce Dobra ze Złem i Boga z Szatanem (zdaniem narratora wygranej przez tego drugiego).
W sumie: chała.
Etykiety:
Barcelona,
Enrique Moriel,
Miasto poza czasem,
thriller
Subskrybuj:
Posty (Atom)










