Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty

6.10.2011

Enrique Moriel - "Miasto poza czasem"

Na okładce napisano, że Enrique Moriel w niezwykły sposób opowiada historię Barcelony od średniowiecza po współczesność (albo jakoś podobnie) i to mnie skusiło. Rzeczywiście, autor dużo miejsca poświęca dziejom miasta. Pisze o tym, jak rozrastało się poza mury obronne i nawarstwiało, gdy nowe budowle wznoszono na fundamentach starych domów i wyburzano całe kwartały, by zrobić miejsce dla dzielnicy Eixample, a później obiektów olimpijskich. Opisuje oblężenie i ostrzał artyleryjski podczas wojen napoleońskich, strajki i walki uliczne w czasie drugiej republiki i wojny domowej. Fragmenty odnoszące się do wydarzeń historycznych okazały się najciekawsze i uważam je za największy - wręcz jedyny - walor "Miasta poza czasem" . Bo fabuła, która się kupy nie trzyma, nie jest nim na pewno. Składają się na nią dwa wątki. W pierwszym pewien adwokat próbuje wyjaśnić zagadkową śmierć swojego klienta - milionera, w czym pomaga mu asystentka - piękna, wykształcona, w dodatku wysportowana (ale te jej zalety nie znajdują zastosowania w toku akcji). W drugim tajemniczy osobnik snuje opowieść o swoim życiu, od narodzin w średniowiecznym burdelu po dzień dzisiejszy - albowiem nie jest to zwykły śmiertelnik, tylko wampir czy też inny diabelski pomiot. Oba wątki początkowo biegną równolegle, potem się splatają, ale nic sensownego z tego nie wynika. Zakończenie też trudno uznać za satysfakcjonujące. Są tu jeszcze rozważania o walce Dobra ze Złem i Boga z Szatanem (zdaniem narratora wygranej przez tego drugiego). W sumie: chała.