Byłam święcie przekonana, że pani Dorota Sumińska, znana mi z telewizyjnego "Zwierzowca" jest córką pana Michała Sumińskiego, który przed laty prowadził program "Zwierzyniec". Wydawało mi się, że taka zbieżność nazwisk i zainteresowań nie może być przypadkowa. Dopiero w trakcie czytania tej książki uświadomiłam sobie, że tkwiłam w błędzie.Tytuł w pełnym brzmieniu, to: "Autobiografia na czterech łapach czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, koni, jeży, żółwi, węży... i ich krewnych", co dobrze oddaje jej treść. Autorka przedstawia dzieje swojej rodziny oraz licznych i rozmaitych zwierząt towarzyszących przez lata jej kolejnym pokoleniom. Rozpoczyna swą opowieść od zamieszkujących Kresy pradziadków i czytelnik szybko się przekonuje, że odziedziczyła po przodkach nie tylko egzotyczną urodę prababki - Tatarki, ale i miłość do natury, a szczególnie do naszych "braci mniejszych".
Sumińska przedstawia swoją rodzinę i przyjaciół w ujmujący sposób, z sympatią i szacunkiem. Ludzie i zwierzęta są równoprawnymi bohaterami jej opowieści, w każdym z nich dostrzega niepowtarzalną osobowość. Bardzo ciepło wyraża się o np. o Icie, nazywając ją kocim aniołem, ale okazuje też wyrozumiałość dla jeża Cholerka, który swoje imię zawdzięcza paskudnemu charakterowi. O sobie pisze szczerze (tak mi się przynajmniej wydaje), bez minoderii, ale i bez popadania w ekshibicjonizm.
Chociaż "Autobiografię..." docenią przede wszystkim miłośnicy zwierząt, mogę ją polecić również wielbicielom sag rodzinnych i historii z życia wziętych. Jej lektura często wywoływała u mnie uśmiech, ale i poważniejsze refleksje, a kilkakrotnie oczy mi wilgotniały.
Książka jest bardzo starannie wydana i bogato ilustrowana zdjęciami.



