Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Chmielewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Chmielewska. Pokaż wszystkie posty

5.02.2008

Joanna Chmielewska: "Rzeź bezkręgowców"


Po mało satysfakcjonującej lekturze ostatnich powieści Joanny Chmielewskiej postanowiłam odpuścić sobie jej najnowszą produkcję. Ale, niestety, jak w piosence Britney Spears (której nie trawię, ale tutaj mi pasuje): "Oops, I did it again"... Znowu popełniłam ten błąd i wiedziona dawnym sentymentem z rozpędu przeczytałam "Rzeź bezkręgowców". Podejrzewałam, że to strata czasu i nie pomyliłam się.
Tym razem rzecz dotyczy kilku morderstw w środowisku filmowców i pracowników telewizji. Ofiary, zdaniem autorki, były pijawkami żerującymi na cudzej pracy i talencie, które masakrowały dzieła literackie dokonując ich ekranizacji bez cienia szacunku i zrozumienia dla autorskich koncepcji. Stąd tytuł książki.
Portal ksiazki.pl tak ją zachwala:
Nowa powieść niekwestionowanej pierwszej damy polskiego kryminału.(...) Dialogi skrzące się humorem, wartka akcja, znane i lubiane postacie. Czegóż chcieć więcej.
Gdybyż to była prawda! Niestety, ta reklama to wierutna bujda. Nie uświadczysz tu ani wartkiej akcji, ani fajerwerków humoru. Przegadane to, jak zwykle, ale nudniejsze niż dotąd bywało. Dialogi zasługują co najwyżej na blady uśmiech, jak ten fragment rozmowy Joanny z przyjaciółką:
- Trzeba było się nie brać. Czego kto nie potrafi, niech się za to nie łapie.
- Zwariowałaś, rząd by w tym kraju nie istniał...
Z tą opinią akurat mogę się zgodzić, szkoda tylko, że sama Chmielewska nadal pisze (i to coraz więcej) mimo braku dobrych pomysłów.
Ponieważ jest to przy okazji powieść z kluczem, atrakcją dla wtajemniczonych może być odgadywanie, kogo autorka miała na myśli pisząc o panu X lub pani Y. Jako osoba słabo zorientowana rozpoznałam tylko Andrzeja Sapkowskiego w pisarzu Dyszyńskim. Innych aluzji nie łapię, ale spokojnie mogę się obyć bez tej wiedzy.

5.06.2007

Joanna Chmielewska: "Krętka Blada"


No, i znowu Chmielewska, tym razem z domieszką polityki. Pani Joanna znajduje w domu znajomego zwłoki pewnego ministra znanego z niekompetencji i afer finansowych. Postanawia nie angażować się w prywatne śledztwo, bo uważa, że morderca oddał przysługę społeczeństwu uwalniając je od szkodnika, któremu liczne przekręty uchodziły na sucho. Prokuratura nieraz już umarzała sprawy, w które uwikłani byli politycy, a prowadzący dochodzenie podinspektor Robert Górski w przeszłości został zdegradowany za bezkompromisowość i niezgodę na tuszowanie przestępstw dokonywanych przez dygnitarzy. Czy tym razem uda się doprowadzić sprawę do końca? I czy Joanna Chmielewska potrafi utrzymać się zdala od wydarzeń?
„Krętka Blada” oprócz wątku kryminalnego i politycznych perturbacji zawiera też częsty u Chmielewskiej motyw gry na wyścigach konnych, tutaj dodatkowo skojarzony z informatyką i komputerami. A tytuł powieści to przezwisko nadane pewnej pięknej i ambitnej, acz niezbyt inteligentnej i sympatycznej damie.

17.05.2007

Joanna Chmielewska: "Zapalniczka"


Joanna Chmielewska po powrocie z zagranicznych wakacji stwierdza, że zginęła jej pamiątkowa stołowa zapalniczka. O kradzież podejrzewa wyjątkowo niesolidnego fachowca, który urządzał jej ogród. Znajomi, którzy pilnowali domu pisarki podczas jej nieobecności, składają mu wizytę z zamiarem odzyskania pamiątki. Znajdują poszukiwany przedmiot, ale przy okazji natrafiają na trupa gospodarza. Wplątują się w aferę kryminalną, a na dodatek okazuje się, że zapalniczka, którą zabrali z domu ogrodnika, nie należy do pani Joanny...
W "Zapalniczce" jest to wszystko, do czego przyzwyczaiła nas Chmielewska: kryminalna historia, której nie sposób brać na serio (mimo dwóch trupów), zwariowana akcja, w której uczestniczy sama autorka oraz jej krewni i znajomi, specyficzny humor, trochę obserwacji obyczajowych, dużo gadania w stylu "dialogi na cztery nogi". Ten sam sprawdzony patent, nic nowego. Czyta się szybko i dość przyjemnie, można się chwilami pośmiać, ale nie aż tak, jak przy jej wcześniejszych powieściach.

4.12.2006

Joanna Chmielewska: "Autobiografia. Stare próchno"


To już szósty (!) tom autobiografii Chmielewskiej, zdaniem niektórych czytelników, jej najlepszej książki. Nie czytałam poprzednich części, ale ta jest zdecydowanie kiepska. Autorka twierdzi, że napisała ją, aby hurtem odpowiedzieć na wszystkie pytania dziennikarzy i czytelników, i tym sposobem uniknąć powtarzających się indagacji. Ale trudno mi uwierzyć, żeby nawet najzagorzalsi wielbiciele jej twórczości byli aż tak dociekliwi i domagali się szczegółowych relacji z każdego jej kroku. Chmielewska opisuje z detalami wszystkie swoje poczynania, najbłahsze epizody z życia codziennego. Co gorsze, robi to chaotycznie, rozwlekle, plącze się w dygresjach, wraca do przerwanych wątków, znów się gubi i tak dalej ... przez 270 stron. Istny strumień (nie)świadomości. Podejrzewam, że gdyby chodziło o debiutanta lub mniej poczytnego autora, każde wydawnictwo odrzuciłoby podobny tekst. Stanowczo przydałyby się redakcyjne poprawki.