09.03.2015

Krzysztof Varga - "Trociny"

Nie czytałam wcześniej nic Krzysztofa Vargi. Po jego książkę sięgnęłam zachęcona wywiadem, którego udzielił  Dorocie Wodeckiej w "Polonezie na polu minowym". I notką na okładce, że ta powieść to pamflet na współczesność. Rzeczywiście, można ją tak określić. Narrator - pracownik korporacji w średnim wieku - przejeżdża się równo po całej naszej rzeczywistości. Niemal wszystko budzi w nim odrazę i pogardę: warszawka i prowincja, pociągi Intercity i kultura masowa. Nie oszczędza  współpracowników, byłej żony ani swoich rodziców - wszystkich ich ma za kretynów. I w wielu wypadkach nie mogłam odmówić mu racji.
"Trociny" skojarzyły mi się z filmami Marka Koterskiego, z tym, że Adaś Miauczyński był bardziej histeryczny, zaś Piotr Augustyn to zgorzkniały introwertyk. I ogólnie, mniej tu do śmiechu, refleksje są raczej niewesołe, chociaż komizmu też nie brakuje. Natomiast akcji jest na lekarstwo - cała powieść to monolog wewnętrzny bohatera.

Brak komentarzy: