
Punkt wyjścia jest interesujący, ale ciąg dalszy już nie, a rozwiązanie zagadki rozczarowuje. Michalis Machailidis wymyślił dość banalną historię i opowiedział ją w mało zajmujący sposób.
Po "Nocną jazdę" sięgnęłam ze względu na narodowość autora, jako że nowożytna literatura grecka jest mi niemal zupełnie nieznana, a mam do tego kraju pewien sentyment. Liczyłam na trochę lokalnego kolorytu, ale się przeliczyłam: akcja równie dobrze mogłaby się toczyć w każdym innym miejscu na świecie. O współczesnej Grecji nie dowiedziałam się niczego poza tym, że tam również działają rosyjscy bandyci i nie brak ludzi, którzy żyją na kredyt, nie myśląc o tym, że długi przyjdzie im kiedyś spłacić ze słonymi odsetkami. Odrażające postacie w odrażającej scenerii - i tyle. Nie polecam.