03.12.2006

Janusz Leon Wiśniewski: "Samotność w sieci. Tryptyk"



Kolejny bestseller, tym razem w skali lokalnej (ale zdaje się, że już przetłumaczony na języki obce, więc kto wie...). Na stronie www.play.pl w dziale "Książki" przeczytałam:
S@motność w Sieci - powieść tak współczesna, że bardziej nie można: z Internetem, pagerem, elektronicznymi biletami lotniczymi, dekodowaniem genomu i SMS-ami. A przy tym tak tradycyjna jak klasyczna historia miłosna. Powieść o miłości w Internecie. Tej ostatecznej, tej, o której się marzy, takiej, aby "się popłakać i aby dech zaparło".

No, z tym się mogę zgodzić. Najlepszy u Wiśniewskiego jest sam pomysł powieści o romansie wirtualnym, bardzo na czasie i, o ile wiem, wcześniej przez nikogo w Polsce nie wykorzystany. A zapotrzebowanie na melodramat wśród licznych czytelników (czytelniczek) nie słabnie. Ale dalej recenzent pisze:
Wiśniewski analitycznie i urzekająco zarazem relacjonuje tę miłość, wprowadzając na przemian nastrój nieomal uroczystej czułości, aby kilka linijek dalej zadziwić odważnym erotyzmem. „S@motność w Sieci” to także hołd składany mądrości i wiedzy. Splecione kunsztownie z wątkiem miłosnym fascynujące historie o molekułach emocji, o tym, kto tak naprawdę odkrył DNA, i o tym, co po śmierci stało się z mózgiem Einsteina.

Co go tak zauroczyło w tej ckliwej, narcystycznej grafomanii i gdzie się dopatrzył kunsztowności - tego nie pojmuję. Jest to nudne, rozwlekłe powieścidło, niemal pozbawione akcji, za to okraszone ciekawostkami ze świata nauki i naukowców. W jakim celu? Chyba, żeby zwiększyć objętość dzieła, a przy okazji popisać się erudycją. No, i pokazać, że bohater jest nie tylko wrażliwy, ale na dodatek mądry i uczony. Tak często się to powtarza w książce, że wielu czytelników uwierzyło. Co do bohaterki, to wiadomo tylko, że jest piękna i nierozumiana przez męża pracoholika i karierowicza. Nie ma nawet imienia, nie wiadomo też, za co jej płacą, jako że w pracy zajmuje się czatowaniem, wysyłaniem prywatnych e-maili i popijaniem wina. (A tyle się słyszy o szpiegowaniu pracowników przez pracodawców!). Odniosłam wrażenie, że te papierowe postacie bytują w jakimś wirtualnym świecie nie mającym nic wspólnego ze współczesną Polską, przynajmniej taką, jaką ja znam. A już w osłupienie wprawiły mnie opinie czytelników w obfitości przytoczone w książce. Te zachwyty, wzruszenia, decyzje rozstania z dotychczasowym partnerem i wyruszenia na poszukiwanie "prawdziwej miłości", czyli takiej, jak w powieści. Ludzie nie przestają mnie zdumiewać...
"Samotność..." też się doczekała ekranizacji. Nie wyobrażam sobie, jak można nakręcić film na podstawie książki, w której akcja jest szczątkowa, romans rozwija się korespondencyjnie, a para głównych bohaterów tylko stuka w klawiaturę. Ale nie jestem na tyle zainteresowana, żeby tracić czas i pieniądze, aby to sprawdzić.

6 komentarzy:

Robin pisze...

Nice blog dude ;)

Am invite you to my blogs

auto insurance

weight loss

bet at home

Bruixa pisze...

Thanks! Actually, I'm a woman not dude, LOL :)

Jacek pisze...

Fajna stronka.Zapraszam na moje blogi:
http://britney-spears-jacek.blogspot.com/
http://all-about-photography-jacek.blogspot.com/
http://auto-car-jacek.blogspot.com/

Pozdrawiam

Jacek pisze...

Extra blog!!
zajrzyj do mnie na stronkę:
http://all-about-photography-jacek.blogspot.com/

Bruixa pisze...

Skorzystałam z zaproszenia ;)
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Oczywiście, że to moje własne fotki.Przyznasz,że nie można czegoś takiego zobaczyć na codzień:)