
Wcale nie taka zła książka, jak możnaby się spodziewać sądząc po kretyńskim tytule i okropnej okładce. "Tajemnicę weź do grobu" to czarny kryminał, w którym trup ściele się gęsto. Już na wstępie policja znajduje w rezydencji hollywoodzkiej gwiazdy zwłoki gospodyni oraz sześciorga jej służących. W miarę rozwoju akcji ofiar śmiertelnych przybywa - nie liczyłam, ale będzie ich w sumie ze 20. Śledczy z biura prokuratora okręgowego Paul Conrad jest przekonany, że aktorkę zamordował Jack Maurer, potężny gangster, z którym rzekomo miała romans. Prokuratura od dawna próbuje dopaść Maurera za liczne przestępstwa, ale nie jest w stanie uzyskać jego skazania z braku dowodów - bandzior ma całą armię ludzi, którzy za niego wykonują mokrą robotę. Tym razem Conrad ma świadka morderstwa. Problem w tym, jak go ochronić do czasu procesu i nakłonić do złożenia zeznań.
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że oglądam film: Chase pisze bardzo obrazowo i potrafi tworzyć dynamiczne sceny pościgów i strzelanin. Za to niuanse psychologiczne czy dylematy moralne nie są jego domeną. Czas i miejsce akcji, a także opisywane środowisko przypominają powieści Chandlera. Ale cóż, Chandler to nie jest. Chociaż zdziwiło mnie, że powieść rozgrywającą się w realiach amerykańskich napisał Anglik, który w USA był przelotnie, a swoją wiedzę o tym kraju czerpał głównie z książek.


