Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz A. Zajdel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz A. Zajdel. Pokaż wszystkie posty

23.01.2008

Janusz A. Zajdel: "Limes inferior"


"Limes inferior" opowiada o świecie przyszłości, w którym panuje jednolity, modelowy ustrój społeczny. O przynależności do jednej z siedmiu klas - od 0 do 6 - decyduje iloraz inteligencji. Dzięki zaawansowanej technologii prawie wszystkie prace wykonują automaty, toteż zatrudnienie znajdują tylko ludzie o najwyższych kwalifikacjach, ale wszyscy mają zapewnione środki do życia. Z tym, że najwięcej punktów, które są tu wirtualną walutą, otrzymują zerowcy, najmniej - szóstacy. Toteż wielu mieszkańców Argolandu korzysta z usług lifterów, którzy potrafią oszukać system i wywindować swoich klientów na wyższą pozycję w hierarchii społecznej. Tym popłatnym acz nielegalnym procederem trudni się bohater powieści, oficjalnie czwartak, co zwalnia go z konieczności świadczenia pracy, w rzeczywistości posiadacz bardzo wysokiego IQ. Sneer odnosi wymierne korzyści ze słabości systemu i czuje się w nim jak ryba w wodzie. Do czasu gdy szereg niepokojących zdarzeń wytrąci go ze zwykłego rytmu życia i każe się zastanowić nad funkcjonowaniem społeczeństwa, które do tej pory bez zastrzeżeń akceptował.
Spotkałam się z opinią, że w "Limes inferior" Zajdel sportretował PRL posługując się konwencją science-fiction ze względu na cenzurę. Niewątpliwie, system społeczny Argolandu nasuwa skojarzenia z realnym socjalizmem, jego wypaczeniami i absurdami. Ale wiele problemów ukazanych w tej powieści nabrało aktualności dopiero teraz, po 25 latach od jej wydania. Autor przewidział takie zjawiska jak globalizacja, upowszechnienie wyższego wykształcenia kosztem jego jakości, komputeryzacja umożliwiająca śledzenie ludzi na podstawie dokonywanych przez nich transakcji, rosnące bezrobocie przed którym nie chroni już dyplom uniwersytetu, zredukowanie obywateli do roli biernych, ogłupianych telewizją konsumentów.
"Limes inferior" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Janusza Zajdla, ale zapewne nie ostatnie. Książka mnie wciągnęła, czytało się ją szybko i przyjemnie. Tylko sama końcówka mocno mnie rozczarowała - zupełnie nie przekonująca, jakby z innej bajki. Sprawia wrażenie, jakby autor dopisał ją na chybcika w poczuciu bezradności. Chyba, że jest to senne widzenie bohatera, ale wówczas cały wątek z Alicją należałoby uznać za sen.