8.07.2010

Maj Sjöwall i Per Wahlöö - "Śmiejący się policjant"

W ramach serii "Kryminał z klasą" wydawnictwo Amber sięgnęło po cykl powieści o komisarzu Martinie Becku napisanych wspólnie przez małżonków Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. "Śmiejący się policjant" to czwarty z dziesięciu tomów i najsłynniejszy.
Pewnej jesiennej nocy w Sztokholmie doszło do masakry. Nieznany sprawca zastrzelił kierowcę i 7 pasażerów nocnego autobusu. Wśród ofiar jest detektyw z wydziału śledczego, co nasuwa Beckowi podejrzenie, że właśnie on był celem mordercy a pozostałe osoby zginęły, aby upozorować strzelaninę na dzieło szaleńca. W toku dochodzenia policjanci odkrywają, że ich kolega badał nierozwiązaną sprawę sprzed lat. Widocznie wpadł na trop zbrodniarza i przypłacił to życiem.
Sjöwall i Wahlöö uchodzą za rodziców nowoczesnego szwedzkiego kryminału, którzy zainspirowali m. in. Henninga Mankella i Stiega Larssona. W odróżnieniu od klasycznych wzorców brak tu genialnego detektywa, który samodzielnie i błyskawicznie rozwiązuje zagadkę i wskazuje sprawcę zbrodni spośród grona podejrzanych. Tu mamy do czynienia z pracą zespołową, a śledztwo jest żmudne, utyka i bywa, że ciągnie się miesiącami. Policjanci nie są tak błyskotliwi jak Sherlock Holmes czy Herkules Poirot; nadrabiają ten brak uporem i skrupulatnością. Czasem pomaga im szczęśliwy przypadek.
Powieści tej szwedzkiej pary wydały mi się zaskakująco współczesne, choć powstały na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego wieku i, oczywiście, nie ma mowy o komórkach, faksach i badaniach DNA. Za to w sferze obyczajowej i stylistyce wcale się nie zestarzały, czego nie da się powiedzieć o wielu innych utworach z tego okresu. Spodobała mi się różnorodność charakterów opisywanych postaci, wyraziste tło, żywy język i nienachalny humor. Czekam niecierpliwie na kolejne tomy.

Brak komentarzy: