
Ponadto ważą się losy Salander i przy okazji poznajemy dodatkowe szczegóły z jej przeszłości. Jest też kilka pobocznych wątków, m.in. perypetie przyjaciółki Mikaela, Eriki.
"Zamek z piasku, który runął" to, moim zdaniem, najsłabsza część trylogii, chociaż nadal dobrze się czyta. Jak na mój gust jest nazbyt rozwleczona (800 stron!), przez co chwilami napięcie spada i pojawiają się dłużyzny. Tak czy owak, historia Lisbeth została domknięta i zachodzę w głowę, o czym miały traktować kolejne powieści z cyklu, który autor zamierzył na 10 tomów. Ubolewam nad przedwczesną śmiercią Larssona, ale obawiam się, że nie zdołałby utrzymać poziomu dzieła i zainteresowania czytelników w kolejnych 7 książkach. I tylko mam nadzieję, że nikt nie pokusi się o dopisanie dalszego ciągu.
6 komentarzy:
Mimo wszystko widzę że ogólnie podobała się tobie trylogia Larssona.
Szczerze mówiąc nie wiem czy zabiorę się za czytanie pierwszej części..
Dobrze że są osoby którym podpasuje.
Pozdrawiam :)
Myślę, Judytto, że skoro lubisz Mankella to i "Millenium" mogłoby Cię zainteresować.
Pozdrawiam :)
Milenium stoi u mnie dośc długo na półce i..jakoś nie mam ochoty po nie sięgać.
Może to nieodpowiedni moment albo objętość Cię przytłacza.
Najchętniej przeczytałam drugi tom, potem pierwszy, a na końcu trzeci (ale w odpowiedniej kolejności ;-) Liczę w końcu na rozwiązanie sprawy z czwartą częścią!
Widzę, że podobnie oceniamy te 3 tomy.
Co masz na myśli w zwiążku z IV częścią? Że ktoś ją dokończy i wyda czy wręcz przeciwnie, zostawią tak jak jest?
Prześlij komentarz