27.09.2007

Michaił Bułhakow: "Czarny mag"


Tytułowy "Czarny Mag" to odnalezione fragmenty rękopisów "Mistrza i Małgorzaty" - pierwszej wersji powieści, spalonej przez autora w 1930 roku. Książka zawiera także "Diaboliadę", w groteskowy sposób ukazującą sowiecką biurokrację oraz 7 krótszych opowiadań satyrycznych o życiu w Rosji radzieckiej w latach 20-tych ubiegłego wieku ("Chińska historia", "Sceny moskiewskie", "Seans spirytystyczny", "Mumia egipska", "Wstrętny typ", "Karowa historia" i "Zapalenie mózgu"). Plus artykuł publicystyczny "Perspektywy przyszłości" z 1919 roku, w którym pisarz przedstawia swoje poglądy na rozwój sytuacji w kraju po rewolucji październikowej.
Rozczarowała mnie ta książka. Zamieszczone w niej opowiadania nie są nawet w połowie tak dobre (i śmieszne) jak "Psie serce" czy "Fatalne jaja". A już "Diaboliada" była dla mnie ciężką lekturą: zmęczyła mnie ta fantasmagoryczna błazenada. Co się tyczy fragmentów "Mistrza i Małgorzaty", to dają one wgląd w pierwotne zamysły pisarza, ukazując ewolucję pisanej przez ponad 10 lat powieści i jako takie mogą być interesujące dla znawców oraz zagorzałych wielbicieli Bułhakowa. Ale moim zdaniem dobrze się stało, że autor nie poprzestał na tej pierwszej wersji.

3 komentarze:

Uczeń Czarnoksiężnika pisze...

Cóż, widziałem tę książkę kiedyś w księgarni, ale nie skusiłem się na kupno, choć tytuł zachęcający.
Pomyślałem sobie, na cóż mi kupować fragmenty Mistrza i Małgorzaty, skoro mam w domu skończone dzieło. Skoro ostateczna wersja jest genialna, to pierwowzory raczej nie mogą być lepsze. :)
Może i warto ją kupić, jednak zapewne wiesz jak to jest, tyle książek czeka na liście zakupów, że trzeba wybierać, bo sakiewka nie jest magiczna ani bez dna i nie napełnia się samoistnie. ;)
Pozdrawiam.

Bruixa pisze...

Jak się zorientowałam, w innym wydawnictwie ukazała się książka pt "Czarny Mag, Wielki Kanclerz, Książę Ciemności" zawierająca fragmenty kilku wcześniejszych wersji "Mistrza i Małgorzaty" wraz z przypisami i obszernymi komentarzami. Ale ja aż taką fanatyczką nie jestem, no, i trzeba się liczyć z kosztami.

Bruixa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.