11.03.2009

Anna Jadwiga Łojewska: "Pamiętnik z dekady bezdomności"

W powszechnym odbiorze bezdomny to kloszard - zazwyczaj alkoholik, czasem były kryminalista, niekiedy chory psychicznie. I często tak bywa. Ale nie wszystkie przypadki da się podciągnąć pod ten stereotyp, bo bywa też zupełnie inaczej. Ta książka pokazuje, jak łatwo można stać się bezdomnym i jak trudno się z tej kondycji wydźwignąć i powrócić do normalnego życia.
Anna Łojewska, absolwentka kulturoznawstwa, w 1990 roku straciła pracę. Nowej nie znalazła, nie miała na jedzenie ani na opłatę za wynajmowane mieszkanie. Nie miała też po co wracać do rodziców na wieś odległą o kilkaset kilometrów od Poznania. Pomieszkiwała przez jakiś czas u znajomych, w końcu trafiła do schroniska prowadzonego przez pewną fundację, która właśnie rozpoczynała działalność wśród bezdomnych. Miał to być pobyt tymczasowy, póki nie pozbiera się i nie znajdzie pracy. Trwał 10 lat.
"Pamiętnik z dekady bezdomności" to zapis pełnej upokorzeń wegetacji na marginesie społeczeństwa i walki o własne miejsce w świecie, o godne życie. Książka długo nie znajdowała wydawcy, jako że odmalowany w niej obraz znanej, wielokrotnie nagradzanej organizacji charytatywnej kłóci się z jej wizerunkiem medialnym. Ta wspólnota (bardzo przypominająca sektę) oferuje swoim podopiecznym strawę i dach nad głową, ale w żaden sposób nie pomaga im wyjść z bezdomności; przeciwnie, jeszcze pogłębia ich zależność i izolację od świata "domnych". Łojewska nie szczędzi gorzkich słów pod adresem elit i osób publicznych, które swym autorytetem wspierają tworzenie getta dla wykluczonych. Nawet biorąc poprawkę na subiektywizm autorki wyłania się z tego ponury obraz państwa (przez niektórych uważanego za nadopiekuńcze), które wykazuje niebywałą indolencję w dziedzinie polityki społecznej. Pozostawia troskę o obywateli, którzy z różnych względów sobie nie radzą, ludziom niekompetentnym. Ta filantropia służy przede wszystkim interesom "dobroczyńców", a nie zaspokaja rzeczywistych potrzeb beneficjentów. Łojewska i inne osoby, którym udało się wyjść z bezdomności, dokonały tego dzięki własnym wysiłkom i determinacji, na przekór liderom ...Arki, którzy wmawiali im, że nie mają czego szukać na zewnątrz, bo poza jej murami skazani są na porażkę.
Na podstawie wspomnień Anny Łojewskiej powstała sztuka teatralna wystawiona przez Teatr Wybrzeże w Gdańsku w 2005 roku.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam

mam prośbę czy mogłaby pani napisać mi coś więcej na temat książki pani Łojewskiej. Zastanawiam się czy wykorzystać ten " pamiętnik ..." w prezentacji maturalnej.

Proszę pisać na adres e-mail : kingakrz@wp.pl

Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

Nina pisze...

Dzisiaj kupiłam "Pamiętnik z dekady bezdomności".Pobieżnie przejrzałam zawartość i mam nadzieję,że znajdę w tej książce potwierdzenie,że to świat jest chory,a nie ja.Od wielu lat miotam się,aby utrzymać się na powierzchni.Mieszkania jeszcze nie straciłam,ale długi mam dożywotnie,dzieciom zafundowałam piekło na ich start w dorosłe życie.Panią Łojewską pozdrawiam,mam nadzieję,że wyda więcej pozycji.N.M

Bruixa pisze...

Pani Nino, współczuję, naprawdę.
Jak się rozejrzeć, poczytać, posłuchać, to świat nie jest całkiem zdrowy i zmierza w złym kierunku. Pewnie zawsze tak było, ale teraz przyspieszył. A może tak mi się wydaje, bo przestałam nadążać.
Pozdrawiam serdecznie, oby wybrnęła Pani z kłopotów.