
Autor okazuje się lokalnym patriotą - akcję większości opowiadań umieścił w rodzinnym Wrocławiu i okolicach. To miasto ma ostatnio szczęście do pisarzy: Krajewski opisuje przedwojenny, niemiecki Breslau, zaś u Ziemiańskiego znajdujemy różne wizje Wrocławia. Jest tu Wrocław współczesny i Wrocław przyszłości, Wrocław alternatywny, pradawny i podziemny. Miasto niezwykłe, magiczne, skrywające w swych murach wiele tajemnic.
W opowiadaniach często wykorzystywany jest motyw alternatywnej rzeczywistości, światów równoległych. Jawa miesza się ze snem, przeszłość z teraźniejszością i przyszłością. Trudno odróżnić prawdę od mistyfikacji. Pod pozorami normalności kryją się mroczne sekrety, o których wiedzą tylko nieliczni wtajemniczeni. Schematy niby znane - coś z Dicka, coś z "Matrixa" - ale Ziemiański przerabia je po swojemu, a pomysłowości mu nie brakuje. Niesamowita jest wizja świata pozbawionego elektryczności i zaludnionego mutantami albo Polski jako supermocarstwa, sprzymierzonej z państwami Osi i zachowującej relikty rzeczpospolitej szlacheckiej. (Obce są mi imperialistyczne ciągotki, za to gorąco popieram zastąpienie Pepsi czy innego Sprite'a kwasem chlebowym ;) ).
Pisarz ma wyraźnie upodobania militarne: w opowiadaniach dużo uwagi poświęca działaniom wojennym i rozmaitym rodzajom broni, jego bohaterami są przeważnie żołnierze i policjanci, w każdym razie twardziele. Również język i dowcipy nierzadko zalatują koszarami, ale jest tu też sporo dobrego humoru słownego i sytuacyjnego.
Niewątpliwie mocną stroną Ziemiańskiego jest wyobraźnia oraz umiejętność tworzenia interesującej fabuły i dynamicznej, pełnej zaskakujących zwrotów akcji. Pisarz lepiej się sprawdza w krótkich formach - w 3-tomowej "Achai" nie zdołał utrzymać wyrównanego, dobrego poziomu, a niektóre pomysły po prostu zmarnował. W opowiadaniach tego uniknął, choć niektóre zakończenia nie w pełni mnie usatysfakcjonowały. Ale ogólnie rzecz biorąc "Zapach szkła" to dobra rozrywka, którą się błyskawicznie pochłania.